top o serwisie o nas nasza podroz kontakt newsletter strona glowna www.honeymoonstory.net www.podrozposlubna.com
Relacje Moni i przybysza
O Inkach w Machu Picchu i Urosach na pływających wyspach
O tym jak zmienia się Peru i jak dojechaliśmy do dżungli amazońskiej

Teraz na poczatku lipca:
Od miesiaca jestesmy juz w domu, a od trzech tygodni w pracy. Jest fajnie, jest inaczej, na razie nie skomentujemy tego wiecej...
Zdjęcia moni i przybysza
Zdjecia Moni i Przybysza Etap trasy / Galeria zdjęć:



KategorieWybierz kraj:



Jesteś
niezalogowany/a
Zaloguj

Poznaj relacje użytkowników
Relacje Moni i Przybysza
Zmiana swiatow PNG-AUS-SING
Szybka zmiana swiatow
Jednego dnia jestesmy wsrod miejscowych, gdzie nawet coca-coli nie ma i chcemy przeplynac tylko 12 mil. Tluczemy sie pod duza fale i pod wiatr przez caly dzien, zeby przeplynac te cholerne 12 mil...! A nastepnego dnia lapiemy jeden samolot, a potem drugi i jestesmy w Australii. W cywililzacji! :)

Samolot lapiemy juz tu jak taksowki... Idziemy na trawiaste pole, gdzie samolot laduje. Podchodzimy do drzwi kabiny pilota i pytamy sie czy nas zabierze. Pilot laczy sie przez radio z firma, bierze od nas karte kredytowa i meczy sie literujac NASZE :) nazwisko. Mowi w koncu - "Wsiadajcie". Placimy dopiero po przylocie. A lot byl dwu-smiglowcem twin-otterem i lecielismy bardzo nisko nad wulkanicznymi gorami o wys. 2 tys metrow. Przelecielismy tuz nad samymi wierzcholkami drzew w przeleczy, tak ze jeden wierzcholek gory byl na naszej wysokosci po lewej stronie, a drugi po prawej. Na miedzynarodowym lotnisku w Port Moresby idziemy do okienka i mowimy, ze chcemy dzis doleciec do Cairns. Sa bilety i nawet niedrogie. A wieczorem spacerujemy juz po riwierze australijskiej! :)

Australia
Och - Australia... Mielismy nie zwiedzac tej przepieknej ziemi, bo za drogo, bo tysiace turystow i za malo egzotycznie. (sic!)Przyrodniczo to oczywiscie przepiekny i fascynujacy kraj. Ale jedyna opcja dla nas, zeby go zwiedzic, to kupic Toyote Landcruisera i przez pare miesiecy jezdzic, jezdzic... Chcac nie chcac, wyladowalismy jednak juz drugi raz w ciagu 3 miesiecy w Australii. Drugi raz to przystanek miedzy kolejnymi lotami, odpoczynek w cywilizacji, przed dalsza czescia podrozy.

Ale nie bylibysmy soba, gdybysmy gdzies nie pojechali przeciez!;) Wypozyczylismy wiec w Cairns samochod i jazda! Celem byla prawdziwa Australia, zdala od backpackersow. Ale to musialo poczekac, bo... Przejechalismy jakies 500 metrow i wjechala w nas 17-letnia Australijka... Skasowala nam drzwi... No to mamy pierwszy kontakt z Australijczykami ;)

Pojechalismy w gory. Dotarlismy do spokojnej, typowej miejscowosci Yungaburra. Znalezlismy cichy parking, bo spimy dzis w aucie. I od razu kierujemy sie do lokalnego pubu. Typowy, stary, drewniany budynek, a w srodku... duzy bar. Niesamowite, stare dystrybutory do piwa wmontowane w sciane. To 97-letni pub i te dystrybutory tez maja prawie wiek... W srodku telewizory (plazmy) i oczywiscie rugby, ogladane przez lokalsow przy piwie. Jest piatek wieczor, wiec przy stolach siedza tez rodziny. To jest Australia! Przy ciemnym piwie latwo odnajdujemy sie w tym klimacie. Bierzemy udzial w lokalnej loterii, mozna wygrac zarcie, np. Jaja i kawal miecha! Powaznie!!;) A tuz obok pubu na sali gimnastycznej dzieciaki maja bal przebierancow i pokazy taneczne.

Za co najbardziej lubie Ozzich, bo tak nazywa sie Australijczykow? Za to, ze maja wszystko (lub przynajmniej duzo) w dupie. Sa wyluzowani. Sa normalni. Sa dowcipni i sarkastyczni. Sa soba...

Przy barze siedzi 50-latek w brudnych shortach i na bosaka. Obok 40-latek w dzinsach i japonkach, itd. A obok my. Starczy pisania... Ide po kolejny kufel ciemnego piwa. Zamawiam black, ale 'schooner'. Szkuner oznacza duze piwo, a dokladnie '3/4 of a pint', czyli jakies 0,4 litra. (Szkuner to tez rodzaj jachtu, a wlasnie szkunerem plywalismy po Salomonach i PNG.) No to 'cheers' & 'no worries mate', czyli 'na zdrowie' i 'nie martw sie przyjacielu'!

I w koncu w Azji
Dolecielismy do Singapuru. To pierwszy raz Moni w Azji. Nie pierwszy raz robimy cos po raz pierwszy podczas tej podrozy. ;) I mamy nadzieje, ze takich pierwszych razy bedzie jeszcze wiele... ;) Nie obylo sie bez przygod, bo jeden koles rozrabial w samolocie i po wyladowaniu najpierw weszla policja i zajela sie delikwentem. Niezla akcja! Jestesmy pod wrazeniem, jak rozegral to pilot i stweardzi...

Singapur kojarzyl mi sie z wyjatkowo czystym miastem, swietnie zorganizowanym, nowoczesnym i pelnym sklepow z kazda marka, ktora jest na swiecie. (p.s. Od moni - dziewczyny, gdzie tam zakupy w Paryzu czy NY, Singapur jest sto razy lepszy!tanio i setki wielkich centrow handlowych przy jednej ulicy!bosko!;)) Wszystko sie potwierdzilo! Ja generalnie nie lubie zwiedzac miast. Jestem mieszczuchem i warszawiakiem, wiec uciekam zawsze z miast, jak sie da. Ale musze przyznac, ze Singapur to idealne miasto! To taka sterylna wersja Azji. Przede wszystkim Azje widac i mozna jej zasmakowac w jedzeniu. Wszedzie stragany i bary z typowym, zwykle pysznym (choc nie zawsze ;)) zarlem z calej Azji. Paleczki w dlon i mniam mniam. Moni sie bardzo podoba i smakuje. Choc nie bardzo moge sobie wyobrazic paru moich kumpli z paleczkami nad micha z niektorymi potrawami ;)

Nasz pokoik w hostelu tez jest bardzo azjatycki - maly i z oknem na kuchnie. Ale jest telewizor, pierwszy raz od naszego slubu 3 miesiace temu mamy tv. Wlaczylismy na wiadomosci zaraz po przyjezdzie z lotniska i troche nas zmrozilo. Na niedalekiej Sumatrze w Indonezji godzine wczesniej, a 45 minut po naszym wyladowaniu bylo ogromne trzesienie ziemi. Ponoc wyraznie odczuwane tez w Singapurze... My nic nie czulismy, ale moze bylismy akurat w metrze, ktore i tak trzesie (to metro ma najdluzsze pociagi jakie widzialem w metrze, jest cale automatyczne, tzn. bez maszynisty i swietnie zorganizowane). Wszedzie w regionie ogloszone sa alarmy tsunami, a Singapur to przeciez wyspa na samym koncu kontynentalnej czesci Azji Pld Wsch. Choc tu akurat zagrozenia tsunami nie ma.

I co dalej, znowu zmiana planow
Najbardziej nas zmrozil fakt, ze dokladnie tam, gdzie bylo trzesienie ziemi mamy byc za 3 dni. A zgodnie z wczesniejszym planem bylibysmy juz teraz. Nie jestesmy tylko dlatego, ze czekalismy kilka dni na tanszy lot do Singapuru i nurkowalem na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii (nie wiem czy juz pisalem, ale jestesm certyfikowanym nurkiem, marzylem o tym od lat, ale nie moglem tego zrobic; teraz nurkuje w najpiekniejszych miejscach na swiecie :))

W nocy i rano byly kolejne silne wstrzasy na Sumatrze (my nic nie czulismy). Musimy sie teraz zastanowic, co robic dalej. Tam nie ma sie co pchac, bo jest niezly balagan. Zginelo niewiele osob, tylko dlatego, ze Sumatra jest slabo zaludniona. To gdzie dalej?

Pol dnia spedzilismy na szukaniu informacji, sprawdzaniu wiadomosci o trzesieniach i poszukiwaniu tanich kolejnych lotow (to juz nieplanowane i ponad budzet, bo na Sumatre mielismy wziac tani prom, ale trzesienie tez nie bylo planowane:(. Decyzja nie byla latwa - generalnie chodzi o przeczekanie w super miejscu, ktore chcemy zwiedzic - w gre wchodzily: Malezja, Jawa, Tajlandia, Bali. Lecimy w koncu na Bali - dokladnie w 3-miesieczna rocznice naszego slubu (fart! ;)), a potem prom na Jawe. To bedzie nasz czternasty start i ladowanie od wylotu z Warszawy. Za miesiac pewnie bedziemy musieli wrocic do Singapuru, tylko po to, zeby z powrotem udac sie do Indonezji, bo nie wiedziec czemu Indonezja daje tylko 30-sto dniowe wizy. Sprobujemy zaglosowac w wyborach w polskiej ambasadzie w Dzakarcie. Nie chcemy, zeby zabraklo naszego glosu w tym calym burdelu politycznym, o ktorym czytamy teraz codziennie...

Pierwsza polowa wrzesnia 2007


Papuska wioska - najwieksze marzenia podroznicze
Lokalne stroje i tance, przeczytaj o naszym najwiekszym dniu ze wszystkich naszych podrozy
kliknij tutaj



Zdjecia z wioski opisanej w tej relacji
kliknij tutaj



Najnowsze zdjecia z Australii, Singapuru i rozne inne
kliknij tutaj