top o serwisie o nas nasza podroz kontakt newsletter strona glowna www.honeymoonstory.net www.podrozposlubna.com
Relacje Moni i przybysza
O Inkach w Machu Picchu i Urosach na pływających wyspach
O tym jak zmienia się Peru i jak dojechaliśmy do dżungli amazońskiej

Teraz na poczatku lipca:
Od miesiaca jestesmy juz w domu, a od trzech tygodni w pracy. Jest fajnie, jest inaczej, na razie nie skomentujemy tego wiecej...
Zdjęcia moni i przybysza
Zdjecia Moni i Przybysza Etap trasy / Galeria zdjęć:



KategorieWybierz kraj:



Jesteś
niezalogowany/a
Zaloguj

Poznaj relacje użytkowników
Relacje Moni i Przybysza
Jak dotarlismy na Solomony i co teraz
Jestesmy u celu poczatku naszej podrozy,Wyspy Salomona na Pacyfiku, Zachodnia ich czesc, miejscowosc Gizo, jacht Seawanhaka. Nie bylo latwo tu dotrzec. Ale po kolei...

Dlaczego w ogole Wyspy Salomona i Papua Nowa Gwinea? Oto krotka charakterystyka, ktora mozna znalezc w kazdym przewodniku, artykule lub wypowiedzi osoby kogos kto tu podrozowal. "Jezeli interesuje Cie natura lub kultura, tam sa jedne z najbardziej zroznicowanych i niezmienionych miejsc na Ziemi. Wiecej niz 900 jezykow w tych dwoch niewielkich krajach tylko to potwierdza. Sa to jedne z najmniej odwiedzanych przez turystow krajow na swiecie."

W czasach kolonialnych, Papua zostala podzielona miedzy Brytyjczykow, Holendrow i Niemcow, a po pierwszej wojnie swiatowej czesc niemiecka powedrowala do Australijczykow. Na Salomony handlarze drzewem sandalowym i wielorybnicy zaczeli naplywac dopiero pod koniec XVIII w. i Salomony staly sie najbardziej niebezpiecznym miejscem na Pacyfiku. Pozniej Brytyjczycy objeli wyspy swoim protektoratem. Podczas drugiej wojny swiatowej jedne z najwiekszych bitew na Pacyfiku miedzy Japonczykami i Amerykanami na Pacyfiku odbyly sie wlasnie tutaj. (ostatnio byly w kinach 2 filmy Eastwooda o bitwie na Gudalcanal.)

Oba kraje uzyskaly niepodleglosc w latach 70-tych. Ale nawet dzisiaj niewielu mowi o sobie jako o obywatelach PNG, a raczej identyfikuje sie ze swoim szczepem. Powazne konflikty etniczne wybuchaly jeszcze do niedawna, a ostatni zostal ostatecznie rozwiazany na Salomonach za pomoca sil pokoojowych Australii, Nowej Zelandii i Fiji.

Starczy tej historii! Wazne, ze Salomony to podobno jedne z najbardziej przyjacielskich wysp Pacyfiku (choc lowcy glow i kanibalizm byly powszechne do lat 30-tych).

Dwa dni i 6 lotow zajelo nam dotarcie tutaj z Sydney. Najpierw prawie 6-cio godzinny lot Air Pacific na Fiji. Tam spedzilismy pierwsza noc w barze na plazy przy pelni ksiezyca... Pierwsza romantyczna noc w podrozy poslubnej (to nic, ze bylismy tak zmeczeni, ze po 2 piwach zasnelismy na hamakach. Poza tym musielismy wstac o 5 rano). Kolejnego dnia lot na Vanuatu. Tam krotka przerwa i najdokladniejsza kontrola jaka mialem od kilku lat. Mielismy przy sobie kilka paczek baterii dla centrum nurkowegow Gizo i przyczepili sie do tego. Pol godziny trwala dyskusja...

Dolecielismy w koncu do Honiary, stolicy Wysp Salomona. To juz zupelnie inny swiat. To male, brudne, nieturystyczne lotnisko. Na Fiji byly bary, sklepy, reklamy... Tutaj nic. Przemiescilismy sie na lotnisko krajowe. Nie moglismy go znalezc, bo byla to po prostu brudna, stara hala z malym napisem check-in.

Obslugiwal nas bardzo sympatyczny chlopak. W swoim systemie (jednej, brudnej kartce z lista pasazerow) znalazl nasze nazwiska. Zwazyl bagaz. Potem mowil cos w stylu "jeszcze... Na wage...". Chcialem wiec polozyc bagaz podreczny. Okazalo sie, ze chce po prostu nas zwazyc mowiac "Wiecie, to maly samolot, jak jest za duza waga w sumie w samolocie, to czasem jakis bagaz nie poleci, a czasem jakis pasazer". A na koncu chcial od nas numer telefonu komorkowego, zeby do nas zadzwonic, gdybysmy spozniali sie. I to nas totalnie zaskoczylo. Na lotnisku nie ma nic, male obskurne, stare samoloty. Komorka polska nie dziala, bo nie ma tu roamingu, a ten chlopak w podartej koszulce prosi nas o numer telefonu.

Czekamy na nasz samolot. Pada, goraco, wilgotno. Zlani potem siedzimy na jakiejs ladzie, jedynym miejscu, ktore nadawalo sie do posadzenie swojego w miare czystego tylka. W koncu wsiadamy do samolotu. Nie wyglada on za pewnie stara maszyna z rozwalajacymi sie siedzeniami, Australijski, raczej emerytowany pilot, z czerwona, z pewnoscia przechlana geba. Drugi mlody, sympatyczny.

Startujemy szybko, wlatujemy w chmury, turbulencje. Potem przez 1,5 godz. lot w miare spokojny. Ladujemy w Seghe. Ostre schodzenie w dol, lecimy tuz nad czubkami drzew, a pasa startowego nie widac. I w koncu ladujemy na kawalku trawy. Potem jeszcze ostrzejsze ladowanie w Munde i kolejne w Gizo, na malutkiej wyspie, na ktorej byl tylko pas startowy. Piloci okazali sie swietni i doswiadczeni. A samoloty te uznawane sa za jedne z najtrwalszych na swiecie. Same loty byly niesamowita frajda. Niestety padalo i byly chmury, wiec stracilismy podobno zapierajacych dech w piersiach widokow. Wyspy, laguny, kolorowa rafy, przezroczysta, niebieska woda. Coz, to wszystko jeszcze przed nami :)

Dotarlismy w koncu na lodke. Bill, kapitan jest bardzo w porzadku, konkretny, zrelaksowany,mily. Druga osoba na lodce to Amerykanin - Dan - plywa juz 2 miesiace. Jest bardzo uczynny, gadatliwy, otwarty. Szykuje sie fajna ekipa. Dwa dni pozniej doleciala jeszcze norweszka, a jutro, czyli w sobote jej przyjaciolka.

Lodka z zewnatrz jest taka jak sobie wyobrazalem. W srodku nieco mniej miejsca i troszke w gorszym stanie. Ale nie jest w zlym, po prostu wyglada jak jacht, ktory od kilku lat plywa po oceanach. Mamy swoja kabine, niewielka z lozkiem, ktore rozmiarem jest... Powiedzmy akurat;)

Wyspa na ktorej jestesmy byla jednym z najbardziej zniszczonych miejsc po trzesieniu i tsunami 2 miesiace temu. Ale o tym pozniej, bo zaraz zamkna internet, a chcemy z tym zdarzyc.

W niedziele wyplywamy i najprawdopobniej wrocimy do Gizo okolo 27 lipca. Wtedy postaramy sie dodac wiecej zdjec i relacji. Bedziemy plywali i nurkowali dokoola po wyspach:)

koniec czerwca 2007